12.05.2013

I znów 7 piętro. I znów parapet. I znów ja.

        Dziś jednak do kolekcji wieeelki kubek kawy, w który niedawno zainwestowałam. I tym samym rozkosz picia kawy z 250 ml zwiększyła się do 480 ml. Nachyliłam się nad moim nowym nabytkiem z moja ulubioną kawą, trzymając go obiema rękami i spojrzałam w nienaruszoną jego tafle. Trudno było dostrzec w niej siebie. Uświadomiłam sobie, że nie jestem w stanie ogarnąć swojej istoty. Nie wiem kim jestem, a powinnam to wiedzieć.
        A życie to proces a nie stan. Ale na dobrą sprawę to my się zmieniamy, a nie ono. Każdy zmienia się każdego dnia. Po co komu zmiany? Niektórzy lepiej żeby się nie zmieniali, bo jak chcą się poprawić to tylko jest gorzej.
        To śmieszne. Zawsze wydawało mi się, że jestem osobą niezwykle dojrzałą, a tu takie niespodzianki. Zawsze byłam lepsza od innych, a tu się okazuje, że ten, który mnie uczył pokory miał rację. O jakże często byłam hipokryta. Mówiłam jedno robiłam drugie. Dużo chciał brać, dając niewiele. A życie nie na tym przecież polega, nie o to chodzi w tym istnieniu. 
        „Nie mowie, że już się stałem doskonały”, ale i Święty Paweł i ja chcę do tego pędzić. Popełniając wiele błędów i naprawiając je. Chcę dążyć do doskonałej miłości, bo moja jest tak niedoskonała, ale jest moja. I tak chce żeby zostało. 
I znów 7 piętro. I znów ja. A w kubku herbata z sokiem malinowym.
Życie…
        

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *