Bez bólu i cierpień nie istniejemy.

Odchodzę – szepnęła.

To jedyne co uważała za słuszne, mimo, że tak bardzo pragnęła zostać.
Złapać go za rękę i powiedzieć mu – wybaczam i zapominam.
Ale to by nic nie zmieniło.
Nic nie byłoby już jak dawniej, jak za starych dobrych lat.
Z jej strony była to ogromna odwaga, bo tak pragnęła, żeby to nigdy się nie wydarzyło.
Nie miała innego wyjścia. Ktoś z ich dwojga musiał pokazać, że ‚ma jaja”.
Czemu znów ona? Może dlatego, że on ich nie ma.
Bardziej prawdopodobne jest jednak, że to jej bardziej zależało.
To ona walczyła.
On musiał się z tym pogodzić, jego milczenie, gdy odchodziła mówiło wszystko.
Nawet nie próbował jej zatrzymać. 
Nic nie dała nawet jej łamiący się głos, gdy mówiła, że cholernie jej zależało.
Zbiegła po schodach, jak najszybciej do wyjścia.
Teraz mogła założyć okulary przeciwsłoneczne i płakać.
Łzy były jej przyjacielem. 
Potrzebował ich jak Ramion swojej Miłości, ale one były daleko, więc zostało jej płakać.
On został.
Nie wie co się z nim stało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *