Pamiętniki z Rajskich wakacji – część I

Rajskie to taka mała wioseczka, teraz już głównie jest to miejscowość turystyczna na trasie małej pętli bieszczadzkiej.
Jest tam spokój i cisza. I coś co sprawiało, że moja tęsknota za Tym, którego kocham stawała się mocniejsza – to brak zasięgu.
Z jednej strony pozwalał mi on oderwać się od świata, od którego chciałam odpocząć, a z drugiej zabierał mi coś czego potrzebowałam.
Oczywiście nie było, aż tak źle. Były miejsca gdzie ten zasięg można było znaleźć, wysłać sms-a, zadzwonić.

Tę cudowną miejscowość odwiedziłam po raz kolejny. Po raz kolejny w tym samym celu. Aby spotkać młodych ludzi i pokazać im Boga i siebie.
Przyjechałam jak zwykle przed wszystkimi w piękne sobotnie południe, poprzedni turnus jadł wtedy obiad, którym i ja zostałam poczęstowana.
Przywitałam się ze wszystkimi, których znałam. Porozmawiałam, pośmiałam się, troszkę odpoczęłam, pomogłam im zakończyć turnus.
A potem wypiłam kawę z opiekunami drugiej grupy, która była w ośrodku i czekałam na naszych kochanych animatorów.
Panie z kuchni przygotowały nam kolacje, a my w naszym kochanym, zawsze otwartym pokoju numer 4 jedliśmy i decydowaliśmy o losach kochanych dzieci i młodzieży, która jutro do nas przyjedzie.

Ośrodek – to własność Caritasu Archidiecezji Przemyskiej. Jego dyrektorem jest jakże wspaniały ks. Marek. Ośrodek jest świetnie wyposażony, ma aule, sale z telewizorem, piłkarzykami i bilardem. Tak to tu 2 lata temu nauczyłam się w niego grać. Miejsca wokół Ośrodka jest dużo, jest grill (z którego niestety nie było nam dane skorzystać), jest boisko do piłki nożnej i siatkówki, są drzewka pod którymi fajnie się leży i odpoczywa.

Dzień przyjazdu mijał jak zawsze, animatorów pełno wszędzie. Przydzielanie pokoi, później jak zawsze trochę zamieniania się w pokojach, a potem… potem trzeba się przedstawić. Na szczęście nie musiałam dużo o sobie mówić. Nie lubię dużo o sobie mówić, w zasadzie to w ogóle, bo nigdy nie wiem co powiedzieć.

Co trzeba zaznaczyć, że szanowny ks. Maciej straszył naszą szanowną młodzież moją osoba, a ja nie jestem taka groźna, chyba. Ale to nic. Pierwszy dzień minął, bez niespodzianek, potem nastała noc. Ostatnia, gdy animatorzy mogli się w miarę wyspać.

 P.S. To by było na tyle w części I. Obiecuje, że będą następne i nie będą one jedynie suchymi faktami.
         Jeśli chcecie, coś konkretnego, żebym napisała zapraszam do pozostawienia tego w komentarzu.

                                                                                                                             Pozdrawiam!

5 Replies to “Pamiętniki z Rajskich wakacji – część I

  1. Widać trzeba tu częściej zaglądać bo blog czasem pomaga rozwinąć język:) I zrobiło się nam bardziej kolorowy! Więc czekam na więcej wspomnień z Rajskiego:)
    E!Xx

  2. Czekamy na II część z niecierpliwością 😛 Proponuje opisać każdy dzień z osobna jako jedna część :>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *