Pamiętniki z Rajskich wakacji – część III

Witam!
Dziękuję za poprzednie 10 komentarzy, znów podwyższamy poprzeczkę, bo dobrze Wam idzie niech będzie min. 15 komentarzy.
Ale ponawiam prośbę, abyście się podpisywali.
Dziękuję za konstruktywną krytykę, postaram się poprawić.

Zapraszam do czytania jak mawiają niektórzy, smacznego:)

No i zaczął się, ten dzień miał być inny, wyjątkowy.
Piękna pogoda, a dzień pełen wrażeń.

Jak to ujął Tomek do południa standardowo:
modlitwa
zaprawa
śniadanie
i znów spotkanie w grupach, miała być krótka piłka.
Trzeba było tylko ustalić, co z dniem sportu.
Miałam nadzieję, że moja kochana grupa nie będzie sprawiała problemu.
Oni byli tacy pełni energii, a tu lipa.
Chociaż nie było tak źle…

piłka nożna
bilard
ping – pong.

I nastąpił śpiew.
Uwielbiam śpiewać, śpiew co duża część mojego życia.
Nie uważam, że super śpiewam, ale to lubię, a oni musieli to wytrzymać.
Po za tym miałam swoją Djembe, Bembenek, mały świat.
Świat uderzeń, każdy moment, gdy moja ręka dotykała membrany stawały się dla mnie tym z czym sobie radzę. Jedną z niewielu rzeczy, z którą sobie wtedy radziłam.
Smutne jednak było to, że niewiele osób śpiewało, przecież śpiewanie jest czymś genialnym.
Czymś co pomaga żyć, co sprawia radość.
Jak piękną chwilą było, gdy jak krzyknęłam „no to teraz głośno” i nagle wszyscy głośno razem śpiewali.
Piękne to było.

I prymicyjna Msza, główny punkt programu.
 Jakże uroczo wygląda Kapłan w wianku z polnych kwiatów na głowie.
Trzeba przyznać, że Ola z Gabrysią (mam nadzieję, że nie pomyliłam) się spisały i zrobiły piękny wianek.
Tomek złożył piękne życzenia.
Świetnie trafiłam z osobami do tego zadania.
I indywidualne błogosławieństwo Kapłana z nałożeniem rąk.

Sport, sport, sport…
Nie dali mi żadnego zadania, więc byłam wszędzie i nigdzie:)
Niestety spóźniłam się na mecz mojej grupy w piłkę nożną.
Ale na końcu ich dopingowałam, niestety formalnie przegrali, ale dla mnie i tak są Mistrzami:)
Poza tym siatkówka, dwa ognie, ping – pong, bilard, rysowanie. Atrakcji pełno dla każdego.

A po wszystkim słodkie leniuchowanie z ekipą ze Świętego pod drzewkami.
W cieniu, ale za to z dobrą muzyką i świetnymi ludźmi.
Dziwnie się czułam, po kilku dniach na wysokich obrotach, a tu nagle tyle czasu nic nie robienia, lenistwa.
Aż musiałam się zebrać i jednak pójść coś zrobić.

Kolacja i…

MAM TALENT!!!

Faktycznie nasza kochana młodzież ma talent i nie tylko młodzież, animatorzy, kleryk i ksiądz również.
I w końcu pierwszy raz w swoim życiu usłyszałam i nawet zatańczyłam Gangnam Style.
Zdobyłam nowe doświadczenie i jestem z siebie dumna. Tańczyć też uwielbiam.
Mi osobiście strasznie się to podobało.
Fantastyczny widok, gdy młodzi ludzie tak fajnie się bawią.

I dzień jak zawsze zakończył się apelem jasnogórskim.
To był piękny dzień na Chwałę Bożą.

Pozdrawiam Ciocia Ania

16 Replies to “Pamiętniki z Rajskich wakacji – część III

  1. Ania 😉 Nie wiem czy mnie pamiętasz, ale w sumie byłam na jednym turnusie, na którym akurat Ty tez byłas, a było to chyba dwa lata temu 😉 Czytając Twoje "Pamiętniki z Rajskich wakacji" przypominam sobie ten wspaniały czas w Rajskim, ta atmosfere, tych wszystkich cudownych ludzi i oczywiście nasze spotkania w grupach 😉 Pozdrawiam serdecznie 😉 Aga P.

  2. Na moim blogu (http://soinlooove.blogspot.com/) pojawił się już pierwszy post na temat miłości na odległość!

    Mam nadzieję że Ci się spodoba, proszę Cię o komentarz i Twoją opinię, żebym wiedziała czy pisać dalej czy nie 🙂

    Byłabym również wdzięczna, gdybyś mogła komuś polecić bloga, żeby również powiedzieli mi co na temat tego "opowiadania" myślą, chciałabym poczytać opinię innych na ten temat 🙂

    Dziękuję bardzo, i pozdrawiam!

  3. Witam 🙂 Dawno nie siedziałam u siebie na blogu, i właściwie nie wiedziałam jak kontynuować swoje ostatnie opowiadanie, dlatego wymyśliłam, żeby zrobić całkiem co innego, chciałabym zapytać o Twoją opinię. Do wyboru jest: blog o miłości na odległość lub blog o odchudzaniu, obydwa tematy byłyby wzięte z mojego życia 🙂

    Proszę o odpowiedź, ciekawi mnie co by Cię zainteresowało! 🙂

  4. No to ja sie zaczytałam, podoba mi sie. I mam nadzieje , że ciocia napisze do końca nasz turnus. Pozdrowienia. 🙂

  5. Moja Droga, masz rację. Sama o tym myślałam dziś rano i postanowiłam to jakoś pogodzić. Więc już niebawem.
    Cieszę się, że mimo tego nadal chcesz czytać mojego bloga i za tą wytrwałość dziękuje.
    Pozdrawiam.

  6. Trochę męczące jest czekanie na 15 komentarzy po to żeby przeczytać coś dobrego…
    Ja się nie buntuje xD

    Michał

  7. Być może ten komentarz nie będzie przez wszystkich miło przyjęty, być może trochę zamiesza. Wchodziłam na ten blog, żeby poczytać przemyślenia autorki. Był on bardzo osobisty, ale każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Teraz niestety poziom ostatnich postów obniżył się nieco. Nie widzę osobistego stylu Autorki, treści przeznaczone dla wąskiej grupy osób, co widać w komentarzach. Stach patrzeć co będzie dalej. Droga Ciociu Aniu, zastanów się czy warto po każdej części opowiadania ,,podbijać'' liczbę komentarzy od czytelników…powiało komercją.
    Mimo wszystko będę czytać dalej i życzę sukcesów.
    ,,Janka''

  8. Ekstra 🙂 To jest to 🙂 i nawet zostałem ujęty w opowiadaniu, czuję się zaszczycony 🙂
    Pozdrawiam 🙂
    T.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *