Sesja, sesja, sesja

Gdy kawa się kończy…
Nie, nie. Dziś nie o tym.
Anioł bądź w końcu poważna.
Dziś o tym, że nie warto zostawiać wszystkiego na ostatnia chwilę.
Tak, tak. 
Organizacja jest genialna sprawą.
Jak ona nam ułatwia życie.
No bo przecież nie można odkładać wszystkiego na ostatnia chwile, 
bo w końcu człowiek nie wyrobi.
Jeśli człowiek nie ma świadomości ile ma do zrobienia, a czemu jej nie ma?
Bo po co?
Ta adrenalina gdy zbliża się egzamin, a Ty?
A Ty nie wiesz w co włożyć ręce, gdzie szukać notatek, i kogo prosić o pomoc.
A jak masz dwa zaliczenia dzień po dniu?
Mówisz sobie dam rade, a tu się okazuje że sprzątanie biurka jest ciekawsze.
I że jednak książka, która ostatnio wypożyczyłaś jest tak fascynująca, że musisz ja przeczytać.
No i jeszcze demotywatory, Facebook i inne portale, które koniecznie musisz sprawdzić.
One Cie przyciągają niczym grawitacja.
Mówisz sobie wstanę, wcześniej,  ale łóżko wcale nie chciało Cię pościć.
Telefon ciągle wibruje, przecież kontakt musi być. 
I tak wszystko się nawarstwia.
Wiesz ze egzamin już jutro, a Ty?
Piszesz notkę na blogu jak to ciężko się ogarnąć.
Zastanawiasz się gdzie tkwi problem.
I nie chcesz przyznać, że problem leży w Tobie.
Bo ta cała prokrastynacja (syndrom studenta) to czyste lenistwo.
Lenistwo i brak organizacji.
Co z tego, że wczoraj posprzątałaś biurko?
Dziś wygląda jakby przeszło tornado.
W szafie ubrania się walają, a Ty znów, ani się nie uczyłaś, ani nie zrobiłaś prania.
Gdzie w tym wszystkim zdrowy rozsądek?
Nie zawsze się uda przemknąć na egzaminie niezauważonym, dostać łatwe pytania,
akurat te, na które w locie przeglądnęłaś odpowiedz.
I do kogo mieć tu pretensje?
Masz kalendarz.
Wszystko skrupulatnie zanotowane.
Masz nawet niektóre notatki.
Nawet masz czas bo egzamin za kilkanaście.
Jesteś w stanie się wszystkiego nauczyć.
Tylko trzeba jednego.
Jednej jedynej rzeczy.
CHĘCI 
1800292_209837035882050_1497877671_n Sesja, sesja, sesja
Właśnie. Znajdź sposób, aby wyłączyć wszystko, co przeszkadza w nauce.
Facebook zaczeka.
Znajomi zrozumieją.
Nieposprzątane biurko wybaczy, szafa też.
ZEPNIJ POŚLADKI I DO NAUKI!
Tym miłym akcentem idę zrobić tak, jak napisałam.
Pozdrawiam
Wasz (zapracowany) Anioł

2 Replies to “Sesja, sesja, sesja

  1. Doskonale wiem o czym piszesz, bo znam ten ból.
    Najgorsze jest to, że siedzę całymi dniami w domu, planuję wiele, a przed spaniem dochodzę do wniosku, że prawie nic z tego nie zostało zrealizowane. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *