Taki bulwers!

bilde?Site=PO&Date=20100122&Category=NAUKA&ArtNo=390278819&Ref=AR&border=0&MaxW=666 Taki bulwers!

Tak, dokładnie, ten indeks oznacza jedno.
SESJA.
Został mi jeszcze tydzień, bardzo intensywny tydzień.

W zasadzie to nie o sesji chciałam napisać.

Wiecie jaka jest najgorsza rzecz do załatwienia na Uczelni?
Nie to nie ustny egzamin u najgorszego Profesora, to nawet nie Pani z dziekanatu.
Najgorsza rzecz to załatwienie praktyk.

Jesteś ambitny?
Tym gorzej dla Ciebie.
Ambitni ludzie tylko przeszkadzają Uczelni, bo chcą więcej.

Miliony dokumentów i sam biegaj po miejscach na Uczelni o których pojęcia nie miałeś.
Podanie o indywidualny program praktyk, podanie o zaliczenie praktyk realizowanych w ramach programu MOST (nie to nic ze w indeksie są już zaliczone).
Do tego pozwolenie Instytucji na odbycie praktyk PISEMNE, ze wszystkimi pieczątkami.
Do tego umowa z Uczelni – tak załatwia się ją w innej części Uczelni, a w zasadzie to w akademiku.
A wspomnę tylko, ze umowa i tak przechodzi przez rektorat, który jest u mnie na Wydziale.

A żeby to wszystko załatwić, trzeba się nachodzić, najeździć.
Bo oczywiście nie ma Cie na miejscu
A żeby było zabawniej to wszystko to dzieje się podczas gdy Ty, masz jedynie dwie sesje na głowie.

Biurokracja.

No ale przecież Ty jesteś Herosem.
Bohaterem każdej sytuacji.
Opatrzność czuwa.
A biurokracji się nie dasz.

Taki bulwers!

Pozdrawiam ze stosu notatek i niekończącej sie biurokracji
Wasz Anioł

P.S. Niedługo poradnik, jak pokonać uczelnianą biurokrację;)

4 Replies to “Taki bulwers!

  1. hej 🙂 zaintrygował mnie adres Twojego bloga, sama jestem "szczęśliwą studentką" i wiem jaką zmorą jest załatwienie praktyk, a należę do osób ambitnych. Pozdrawiam Cię serdecznie

  2. Zgadzam się – praktyki to zmora uczelniana. Nie dość, że załatwia się je samemu, to jeszcze są darmowe, a w samym miejscu praktyk to najchętniej podbiliby papiery i powiedzieli "papa". O szansie na dalsze zatrudnienie można tylko pomarzyć. W zawodówkach mają lepsze warunki praktyk.

    A jeśli chodzi o uczelnianą biurokrację, to u mnie wszystko załatwia się za pieniądze – masz zapłacone raty, możesz wszystko, a jak spóźnisz się raz z opłatami, to już wysyłają monit. Nawet książki z biblioteki nie można wypożyczyć, jeśli raty nie są uregulowane w terminie. Paranoja! Już niejeden wykładowca stwierdził, że naszej szkole bardziej zależy na kasie, niż na rozwoju ambitnych studentów.

    Umiesz liczyć, licz na siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *